Pełnia nie oznacza doskonałości

(Mekong)

Są takie chwile, których nie rozumiemy od razu.

Robimy zdjęcie, zachwycamy się miejscem i dopiero po wielu miesiącach odkrywamy, dlaczego właśnie ono zostało z nami na dłużej.

Tak było ze mną i tym zdjęciem.

Najpierw zobaczyłam kwiat. Dopiero później zobaczyłam rzekę.

To błękitna struga.  Nie przypominała zdjęć z folderów podróżniczych. Była brunatna 

i mętna. Niosła ze sobą ziemię, gałęzie i wszystko to, co spotkała po drodze.

A jednak właśnie nad nią zakwitł jeden z najpiękniejszych kwiatów, jakie widziałam.

I wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że natura nie oddziela piękna od tego, co trudne.

Nie mówi:

najpierw czysta woda, a potem kwiat.

One istnieją razem.

Brunatna rzeka nie odbiera wartości kwiatowi. A kwiat nie udaje, że rzeka jest inna, niż jest naprawdę.

Przez wiele lat myślałam, że pełnia życia oznacza moment, w którym wszystko stanie się spokojniejsze i bardziej poukładane. Że szczęście przychodzi wtedy, gdy zniknie lęk, smutek czy niepewność.

Dzisiaj myślę inaczej.

Coraz częściej mam poczucie, że pełnia nie oznacza doskonałości. Oznacza zgodę na to, że życie składa się z rzeczy, które wzajemnie się dopełniają.

Jest w nim miejsce na radość i smutek.

Na siłę i delikatność.

Na ciszę i śmiech.

Na odpuszczanie i odwagę.

I chyba najtrudniejsze do przyjęcia jest to, że jest w nim również miejsce na nas samych. Nie tylko tych silnych, cierpliwych i mądrych, ale również tych zagubionych, zmęczonych i niepewnych.

Coraz mniej interesuje mnie doskonałość.

Coraz bardziej zachwyca mnie pełnia.

Taka, która niczego ze swojego życia nie musi wyrzucać, żeby zrobić miejsce dla tego, co piękne.

Patrzę dzisiaj na to zdjęcie i już nie widzę egzotycznego kwiatu nad Mekongiem.

Widzę przypomnienie, że życie nie pyta nas o zgodę na jego różnorodność.

Ono zaprasza nas jedynie do tego, żebyśmy odważyli się je przyjąć.

W całości.

Chwila dla siebie

Którą część siebie od dawna próbujesz zmienić, zamiast zaprosić ją do własnego życia?

Za tydzień zaproszę Cię do miejsca, które przypomniało mi, że najważniejsze rzeczy w naszym życiu rosną bardzo powoli.

Ela