Gładkie życie, cichy brak
Na zewnątrz wszystko się zgadza.
Dom działa. Relacja trwa. Praca idzie. Dzieci są zaopiekowane. Sprawy dopięte. Kalendarz pełny. Telefon odbierany. Obietnice spełniane.
A jednak gdzieś pod tym porządkiem jest coś, co nie oddycha.
Niby nie ma dramatu, nie ma też kryzysu. Nikt nie krzyczy Jest tylko cichy brak siebie.
Wysokofunkcjonujące współuzależnienie nie krzyczy. Ono działa perfekcyjnie.
To strategia przetrwania nie poświęcenia
W tej formie współuzależnienia nie chodzi o to, że ktoś nie potrafi.
Chodzi o to, że Ty potrafisz za wszystkich.
Potrafisz wyczuć nastroje.
Potrafisz przewidzieć potrzeby.
Potrafisz zapobiec konfliktom, zanim się pojawią.
Potrafisz utrzymać ruch, kiedy inni stoją.
I gdzieś po drodze to „potrafię” staje się tożsamością.
Nie jesteś już osobą.
Jesteś funkcją.
Ciało jako jedyne, który mówi prawdę
Umysł potrafi to wszystko pięknie nazwać: odpowiedzialność, dojrzałość, empatia, miłość, duchowość.
Ciało mówi prościej:
Zmęczeniem, które nie mija po weekendzie.
Napięciem w barkach, jakby coś było ciągle „na Tobie”.
Ściśniętym gardłem, kiedy masz powiedzieć, czego chcesz.
Brzuchem, który nie odpoczywa, nawet w ciszy.
Wysokofunkcjonujące współuzależnienie mieszka w napięciu. W stałej gotowości.
Gdzie znikasz, kiedy wszystko działa?
To nie jest pytanie o relację.
To jest pytanie o Twoje istnienie poza rolą.
Bo jeśli przestaniesz być tą, która:
– ogarnia
– podtrzymuje
– rozumie
– wytrzymuje
– ratuje
to kim jesteś?
Wysokofunkcjonujące współuzależnienie często boi się tego pytania bardziej niż samotności.
Bo samotność przynajmniej jest znana.
Pustka po roli nie.
Miłość czy regulacja świata?
Jest subtelna granica między byciem w relacji a byciem systemem podtrzymującym relację przy życiu.
W pewnym momencie nie jesteś już z kimś.
Jesteś dla kogoś.
I nawet Twoja czułość zaczyna działać jak mechanizm:
żeby było spokojnie, stabilnie, żeby nie trzeba było dotykać tego, co pod spodem.
Mikropraktyka 90 sekund prawdy
Sprawdzenie obecności.
- Usiądź. Postaw stopy na podłodze.
- Połóż jedną dłoń na klatce piersiowej, drugą na brzuchu.
- Zadaj w ciszy jedno pytanie:
„Gdzie dzisiaj mnie nie ma?” - Nie odpowiadaj głową.
Zobacz, gdzie ciało reaguje pierwsze.
To wystarczy.
To historia o wracaniu
Do miejsca, w którym Twoje życie przestaje być projektem do utrzymania.
A zaczyna być przestrzenią, w której możesz oddychać.
Nie musisz burzyć świata, żeby zacząć w nim być.
Czasem wystarczy przestać go cały czas nosić.
Pytanie na dziś
Do towarzyszenia jak kamyczek w kieszeni.
Gdybym dziś przestała pełnić swoją rolę
co by we mnie zostało?