(pole ryżowe)
Są miejsca, które zachwycają rozmachem. I są takie, przy których zatrzymuje nas coś bardzo zwyczajnego.
Na polu ryżowym zobaczyłam człowieka pracującego pośród ogromnej przestrzeni zieleni. Z daleka był niemal niewidoczny.
Jedna osoba. Wielkie pole. Zwyczajna praca.
Bez pośpiechu.
Pomyślałam wtedy o tym, jak bardzo przyzwyczailiśmy się oczekiwać szybkich efektów.
Chcemy szybko poczuć się lepiej. Szybko uporządkować życie. Podjąć właściwą decyzję. Zrozumieć relację. Wiedzieć, co dalej.
A życie ma swój rytm.
Ryżu nie da się pociągnąć za źdźbło, żeby urósł szybciej.
Można przygotować ziemię. Posadzić. Podlewać. Doglądać.
A potem przychodzi część, która dla wielu z nas bywa najtrudniejsza.
Pozwolić rosnąć.
Myślę, że podobnie jest z nami.
Są rzeczy, które możemy zrobić. Rozmowy, które warto odbyć. Decyzje, które należą do nas. Granice, które możemy postawić.
A potem jest czas pomiędzy.
Czas, kiedy jeszcze nie znamy odpowiedzi.
Kiedy zmiana dopiero zapuszcza korzenie.
Kiedy z zewnątrz wygląda, jakby nic się nie działo.
I właśnie wtedy tak łatwo wrócić do starego odruchu: przyspieszyć, pomóc bardziej, zrobić coś za kogoś, sprawdzić, czy już działa.
Tylko że nie wszystko potrzebuje naszej interwencji.
Czasem potrzebuje czasu.
Dotyczy to także nas samych.
Nie każdą emocję trzeba natychmiast rozumieć. Nie każdą decyzję podejmować dziś. Nie każda zmiana musi od razu stać się widoczna.
Może dojrzewanie polega również na rozpoznawaniu różnicy między tym, na co mam wpływ, a tym, czemu mogę pozwolić spokojnie rosnąć.
Patrzę dziś na to zdjęcie i myślę, że w życiu zrobiłam już bardzo wiele.
Teraz uczę się także czegoś innego.
Nie przyspieszać tego, co ma własny czas.
Chwila dla siebie
Co w Twoim życiu potrzebuje dzisiaj bardziej czasu niż kolejnego działania?
Za tydzień zatrzymamy się przy czymś delikatnym. Przy trawie, która zamiast walczyć z wiatrem, porusza się razem z nim.
Ela