(Wolsztyn)
Lubię podróżować.
Lubię ten moment, kiedy świat staje się trochę większy. Inne zapachy, smaki, języki. Miejsca, które znałam wcześniej tylko ze zdjęć, nagle są przede mną.
Japonia. Kambodża. Tajlandia. Sycylia. Madera.
Każde z tych miejsc coś we mnie zostawiło.
A jednak jedno z moich ważniejszych zdjęć zrobiłam znacznie bliżej.
W Wolsztynie.
Dwa gołębie spacerujące po trawie.
Tyle.
Nie było w tym nic egzotycznego. Żadnej świątyni, oceanu ani niezwykłego krajobrazu.
Zwyczajny dzień.
Własny ogród.
I pomyślałam wtedy, że można zobaczyć pół świata, a wciąż przechodzić obojętnie obok własnego życia.
Bo do niezwykłości łatwo być uważnym.
W podróży patrzymy inaczej. Zauważamy światło. Architekturę. Ludzi przy sąsiednim stoliku. Smak pierwszej kawy. Drzewo, którego wcześniej nie widzieliśmy.
Robimy zdjęcia.
Zatrzymujemy się.
Patrzymy.
A potem wracamy do domu.
I to, co znajome, bardzo szybko staje się niewidzialne.
Ten sam ogród.
Ten sam człowiek obok.
Ta sama droga do pracy.
Ta sama filiżanka.
Ta sama twarz w lustrze.
Może więc największym darem podróży wcale nie jest to, ile miejsc zobaczyliśmy.
Może jest nim nowy sposób patrzenia po powrocie.
Zobaczyć człowieka, z którym żyję od lat, i przez chwilę spojrzeć na niego bez całej historii, którą już o nim wiem.
Usiąść we własnym ogrodzie jak w miejscu, które odwiedzam pierwszy raz.
Zauważyć swoje życie, zanim kolejny dzień stanie się po prostu kolejnym dniem.
Myślę, że podobnie bywa z drogą do siebie.
Czasem szukamy daleko. Kolejnej odpowiedzi, doświadczenia, zmiany.
A potem przychodzi zwyczajny moment.
Patrzysz przez okno.
Dwa gołębie chodzą po trawie.
I nagle widzisz.
Jestem tutaj.
Może powrót do siebie wcale nie jest wielkim wydarzeniem.
Może składa się z takich właśnie chwil, kiedy przestajemy szukać życia gdzieś dalej i zaczynamy zauważać to, które już mamy.
Chwila dla siebie
Gdybyś dzisiaj spojrzała na swoje zwyczajne życie jak podróżniczka, która znalazła się tutaj pierwszy raz — co chciałabyś zauważyć?
Za tydzień zatrzymamy się gdzieś po drodze. Przy miejscu, które pokazało mi, że to, co wygląda jak koniec, czasem jest już przestrzenią dla nowego życia.
Ela