Nie zakwitniesz jako ktoś inny

(Sycylia)

Na Sycylii zatrzymał mnie kwiat.

Strelicja.

Trudno przejść obok niej obojętnie. Ma w sobie coś odważnego. Wyrazisty kształt, intensywność, trochę dzikości. Nie przypomina delikatnej róży ani subtelnej polnej rośliny.

Jest po prostu sobą.

Patrząc na nią, pomyślałam, ile czasu my, ludzie, potrafimy poświęcić na próby stania się kimś trochę innym.

Spokojniejszym.

Bardziej przebojowym.

Mniej wrażliwym.

Bardziej cierpliwym.

Takim, którego łatwiej zaakceptować, pokochać, zrozumieć.

Czasem robimy to tak długo, że coraz trudniej rozpoznać, gdzie kończą się oczekiwania innych, a zaczynamy my.

Uczymy się dopasowywać.

Do rodziny. Do partnera. Do pracy. Do tego, czego w danym momencie ktoś od nas potrzebuje.

I samo dopasowanie jest częścią życia z ludźmi. Problem zaczyna się wtedy, kiedy za cenę bliskości coraz częściej opuszczamy siebie.

Może dlatego tak poruszyła mnie ta strelicja.

Ona nie próbuje być delikatniejsza, niż jest.

Nie przeprasza za swój kształt.

Nie sprawdza, czy pasuje do kwiatów rosnących obok.

Kwitnie po swojemu.

Myślę, że droga do siebie ma również taki moment.

Kiedy pytanie:

„Jaka powinnam być?”

powoli ustępuje innemu:

„Jaka jestem?”

Z własną wrażliwością.

Temperamentem.

Historią.

Potrzebami.

Granicami.

Z tym, co we mnie łatwe, i z tym, z czym czasem sama mam kłopot.

Akceptacja siebie nie oznacza przecież zatrzymania rozwoju.

Może oznaczać coś znacznie prostszego: rozwijam się z siebie, zamiast całe życie próbować zrobić z siebie kogoś innego.

Patrzę dziś na ten kwiat i myślę, że być może wolność zaczyna się właśnie tutaj.

W chwili, w której przestajemy pytać, czy jesteśmy wystarczająco podobni do innych.

I zaczynamy sprawdzać, jak wygląda nasze własne kwitnienie.

Chwila dla siebie

W jakim miejscu swojego życia możesz dziś trochę mniej się dopasowywać, a trochę bardziej być sobą?

Za tydzień wrócimy z dalekiej podróży do miejsca bardzo bliskiego. Bo czasem trzeba 


Ela